KENYA /Northern Frontier District/
Opowieść ta oparta jest o doświadczenia i materiały zdobyte podczas wyprawy na północ Kenii jesienią 2010 roku. Północna część tego pięknego kraju odbiega znacznie od wyobrażeń przeciętnego turysty, któremu Kenia kojarzy się z wielkimi parkami narodowymi pełnymi zwierząt i luksusowych lodge'y. Z malowniczymi hotelami u wybrzeży Oceanu Indyjskiego. Tymczasem Northern Frontier District - to obszar Kenii, zajmujący połowę powierzchni kraju, o której druga połowa nie wie nic. To kraina bez komunikacji, bez energii elektrycznej, bez twardych dróg. Tu nie używa się zegarków, nie czyta gazet, nie słucha radia...... Każdy dzień na pustyni jest walką o przeżycie dla egzystujących tu plemion. Walką o wodę dla siebie i kilku kóz, walką o odrobinę drewna na ogień, troską o resztkę wysychającego w nieprawdopodobnym upale, ginącego, łysego jak kolano, ubogiego pastwiska.


Aby dostać się na samą północ do legendarnego, największego na świecie pustynnego jeziora Turkana, trzeba doskonale przygotowanym terenowym samochodem pokonać najpierw wielkie sawanny, górskie strome stoki, potem niezwykle trudne kamienne i piaskowe pustynie. W końcu wyprawa stanie nad wielką turkusową taflą wody, o długości prawie 300 km !!!, początkiem świata, gdzie przed milionami lat ścierały się wielkie płyty tektoniczne, gdzie Afryka odrywała się od reszty kontynentów. Niezwykły świat, niezwykła atmosfera. Tu kilkanaście lat temu prof. Richard Lakey odnalazł najstarszy szkielet człowieka wyprostowanego liczący 2,5 mln lat! Na całej północy mamy spotkania z niezwykłymi ludźmi. Poruszając się w skrajnie trudnym terenie, upale, i ciągle szalejącym gorącym wietrze, nie można uwierzyć, że trwa tu życie. A jednak, od czasu do czasu natrafiamy na chaty - szałasy, wykonane z "niczego" i ludzi pustyni: El Molo, Turkana, Gabra.
Zapraszam do czytania i oglądania .....

Historie ... które wstrząsały światem
Rys.: Mapa Kenii. Ciemniejszym kolorem zaznaczono pustynne rejony północne /Northern Frontier District/.


przeszło 35 mln lat temu Afryką wstrząsały gwałtowne ruchy tektoniczne. Wielkie płyty rozrywały kontynent. Rodziły się Afryka, Azja i Europa. Pękała ziemia. Wschodnią Afrykę przełamywało gigantyczne pęknięcie o długości 6 tysięcy kilometrów - powstawał Wielki Rów Afrykański - najdłuższa dolina świata - a na jej dnie największe pustynne Jezioro - TURKANA (Jezioro Rudolfa). Pierwsi biali ujrzeli nieprawdopodobne krajobrazy tego jeziora 5 marca 1888 roku. Wtedy to, po półtorarocznych zmaganiach, setkach zagrożeń, odkryć i oczarowań, stanęli nad nim Samuel Teleki von Szek wraz z Ritterem Ludwigiem von Hohnel. Nazwali je Jeziorem Rudolfa - od imienia fundatora wyprawy. Samuel Teleki nie zdążył osobiście powiadomić swego przyjaciela, że nazwał jego imieniem najpiękniejsze jezioro świata. Zanim wrócił do Europy w austriackim Mayerling, dwa samobójcze strzały zakończyły piękną, romantyczną miłość Rudolfa, arcyksięcia Austrii i baronowej Marii Vetsery. To magiczne miejsce z historiami które wstrząsały światem, stało się celem wyprawy grupy Polaków, we wrześniu 2010 roku.
Foto NASA: Wschodnia Afryka - zdjęcie satelitarne.
W STRONĘ TURKANA
By dostać się do miejsc niezwykłych i przepięknych - najbardziej oddalonych na północ, poszukiwacz przygód musi być odporny i wytrwały. Musi wiedzieć, że ze świata cywilizacji dociera tam rocznie mniej niż 100 osób (Koobi Fora). Że brakuje jakiejkolwiek infrastruktury, nie ma komunikacji i łączności. Nie dociera tam poczta ani prąd. Nie ma szans na pomoc medyczną, a zwykła awaria samochodu może stać się pułapką niebezpieczną dla życia wędrowca. To wszystko nastąpi potem ...
Relacja z wyprawy:
... tymczasem otoczenie powoli zmienia się. Kiedy w końcu rzedną akacjowe lasy, kiedy coraz rzadziej spotykamy pojedynczych pasterzy Samburu ze stadem przeraźliwie chudych kóz, kiedy wydaję się, że nie ma już nic - nagle drogę zamyka Oldonyo Nyeri - Święta Góra Sambur
u.

Foto: Gdzieś na granicy światów.... tu kończy się cywilizacja, a zaczyna prawdziwa przygoda.
... Ostatnim wysiłkiem niezawodny Land Cruser z silnikiem wielkim jak ta góra, wdrapuje się po jej stromym, pochylonym na ponad 40 stopni, skalistym stoku. I nagle stajemy niemi, zaskoczeni i oczarowani. Tu pod samym szczytem Świętej Góry w tropikalnej roślinności, wśród wachlarzy palm, parasoli wielkich akacji, szumiących potoków i kwitnących euforbii - gospodyni Emma Shen urządziła raj. Raj dla zmęczonych cywilizacją. Jesteśmy w...

Desert Rose
Rys.: Od nazwy tej pięknej rośliny
(Desert Rose - Adenium Obesium),
rosnącej na stokach Świętej Góry
Emma nazwała swoją posiadłość.


Na posiadłość Emmy składa się zaledwie kilka, przestrzennie od siebie oddalonych , niewielkich domów. Każdy z nich jest inny, wkomponowany w naturalne otoczenie, zbudowany z drewna i kamienia. Towarzyszy temu wiele elementów zaskakującej, przepięknej aranżacji. Wanny żłobione w kamieniu, drewniane cedrowe umywalki - zasilane z naturalnych zimnych i gorących źródeł. Domy nie posiadają drzwi i niektórych ścian, ale w tym miejscu nie ma się, przed kim zamykać. Czasem przyleci jakiś ptak by usiąść na kamiennej wannie ustawionej wprost na tarasie, lub rankiem rozpocząć trele na krawędzi twojego łóżka. Miejsce to nie ma sobie równych w całej Kenii, również ze względu na wyjątkową przyjaźń właścicielki z ludźmi plemienia Samburu.
Relacja z wyprawy:
... każdy kolejny dzień w eko-raju Emmy zaczyna się od aromatycznej kawy podanej do łóżka. Potem miłe śniadanie i zaraz wymarsz w ciekawą okolicę. Po kilkugodzinnych górskich wędrówkach, prowadzonych przez wojownika Samburu - czeka nas cudowny lunch w korycie szumiącej górskiej rzeki, w zupełnie niezwykłym otoczeniu, z lampką dobrego, starannie wychłodzonego wina, z widokiem na skaliste wzgórza Samburu. Kolacje na cedrowym tarasie, ogrzanym nocą specjalnym glinianym piecem, są szczególnie eleganckie. W blasku świec, przy pięknie nakrytym stole, zawsze w przemiłym towarzystwie gospodyni i zawsze w atmosferze niesamowitych afrykańskich opowieści, ciągnących się długo... długo ... w noc. Kiedy robi się już wyjątkowo zimno (noce na ogół są bardzo chłodne - jesteśmy na wysokości ponad 2000 m), przenosimy się do mniej otwartych pomieszczeń, aby dalej mówić o tajemnicach Afryki, w cieple strzelającego iskrami kominka. Tak długo aż zaczynają blednąć gwiazdy ... Jutro dalej w drogę ...


Foto: Grupa przyjaciół z Polski w tropikalnym raju. Druga od prawej (boso) Emma Shen.

Emma twierdzi, że żyje w miejscu, gdzie czas nie ma znaczenia, a przestrzeń nie ma końca.
JEZIORO TURKANA
Relacja z wyprawy:
"... dalej...i dalej... krajobraz staje się surowy, coraz bardziej majestatyczny i niezwykły. Chociaż nikt nic nie mówi, wie się na pewno, że ostatecznie opuściliśmy świat cywilizacji. Otoczenie budzi respekt, a może nawet lęk. Krajobraz księżycowy. Ciągnące się setkami kilometrów Królestwo Kamieni. Kamienie niby zwykłe ale ..... wielkie i ciężkie, wszystkie prawie jednakowe, szorstkie i brunatne, poukładane dokładnie jeden obok drugiego - jakby ręką szalonego wizjonera. Milkną rozmowy... po głowie biegną myśli... - przecież od milinów lat nikt ich nie dotykał ! ...... Niewiarygodne ! ......



Parzący wiatr każe zasłaniać każdą odkrytą część ciała. Wczesne godziny popołudniowe, rozgrzane jak piekło cimene powierzchnie kamieni; bez szans na najmniejszy cień. Wzrasta ciągle temperatura. Upał staje się nieznośny a atmosfera jest ciężka jak to powietrze. Czujemy, że za chwilę stanie się .... Silnik wyje niemiłosiernie a samochód mozolnie pnie się po długim pochyleniu. Wzgórze ustępuje. Powoli, powoli... odsłania się .... Jezioro TURKANA ....


Foto: Królestwo Kamieni - świat niezrozumiałego ładu.
Stoimy na tym samym miejscu z którego odkrywcy, 5 marca 1888 roku zobaczyli to cudowne jezioro. Mamy pewność że widok jest dokładnie taki sam. Sto dwadzieścia lat w tym otoczeniu nie ma zupełnie żadnego znaczenia. Patrząc z tego wzgórza, Samuel Teleki nie mógł przypuszczać, że stoi nad największym pustynnym jeziorem świata o długości prawie 300 kilometrów ! ...."


Foto: Niesamowita sceneria wielkiego Jeziora Rudolfa (Turkana) o długości prawie 300 km .
Jezioro Turkana, nazywane jest często Jade Sea (Morze Żywiołów) lub Cradle of Mankind (Kolebka Ludzkości), ale dla wielu jest to wciąż Jezioro Rudolfa. Jest Ono największym, pustynnym jeziorem na świecie o powierzchni 6405 kilometrów kwadratowych, ma ponad 270 kilometrów długości i kilkadziesiąt kilometrów szerokości. Jego linia brzegowa jest dłuższa niż całe wybrzeże kenijskie. Zasilane od północy wodami wielkiej rzeki Omo, od południa trzema sezonowymi rzekami Kerio, Turkwel i Syguta, nie ma żadnego ujścia, a odparowująca woda powoduje jego silnie zasadowy odczyn. Na gigantycznej tafli porozrzucane są niesamowite wyspy, będące w istocie kraterami wulkanicznymi. Olbrzymi akwen, o poranku zwykle turkusowy, by z upływem dnia przybrać barwę malachitu, to jedno z najpiękniejszych miejsc na naszej planecie - "Początek Świata".


Dokładnie pod wodami Turkana nachodzą na siebie konty- nentalne płyty tektoniczne. Tu narodziła się Europa, Ameryka i reszta kontynentów. Wody jeziora otacza zewsząd Królestwo Kamieni - tysiące kilometrów kwadratowych jedynej w swoim rodzaju niedostępnej, dzikiej pustyni lawowej tworzącej kontrast życia i śmierci. Palące słońce i życiodajna woda. Największa populacja krokodyli i tradycyjnie żyjące plemiona Turkana, El Molo, Gabra i Rendile. Na samej północy (patrz mapa), w miejscu dokąd nie prowadzi żadna droga, prawie trzy miliony lat temu, pierwszy Afrykańczyk, pierwszy człowiek, tworzył swój dom na ziemi. Miejsce nazywa się

KOOBI FORA
Czas w tym miejscu zatrzymał się przed tysiącami lat, sceneria jest tak nierealna, że trudno o niej pisać. Powoduje to, że dojeżdżający tu biali milkną, ze wzruszeniem i zapartym tchem patrzą, ulegając magii Turkany. Powoli stają się aktorami w magicznym spektaklu słońca, wiatru, barw. W błyskawicznym tempie zmienia się percepcja, mnóstwo duchów ociera się o każdego przybysza. A duchy te, nie budzą obaw, są jak księga historii, księga życia.
Koobi Fora, to miejsce skąd pochodzimy wszyscy. Tu właśnie zaczęła się historia człowieka. Tu właśnie dokonano największych odkryć w całej historii antropologii. Kilka pokoleń badaczy słynnej rodziny Leaky - brytyjskich paleontologów i antropologów eksploruje ten teren, wykonując przełomowe badania. Nadal trwają wielkie światowe projekty badawcze w Koobi Fora. Mary i Louis Leakey w wąwozie Olduva w Tanzanii, znaleźli w latach 60 XX wieku, dziesiątki skamieniałości homo habilis datowane na prawie trzy miliony lat. Ale dopiero Koobi Fora zaskoczya nowymi odkryciami. W sierpniu 1984 roku, ich syn - prof. Richard Leakey odkrył tu homo erectus - pierwszego wyprostowanego praczłowieka, żyjącego ponad dwa i pół miliona lat temu - naszego bezpośredniego przodka. Wykopalisko znane jest jako "Chłopiec z Turkana", antropologiczne odkrycie o niebywałym znaczeniu. Okazało się, że homo habilis i homo erektus żyli równolegle, a historia człowieka jest dłuższa niż sądzono. Jezioro Turkana odkryło tajemnicę.
Cały obszar Jeziora Turkana zaskakuje swym bogactwem. Prawie każdy kamień podniesiony z ziemi okazuje się być skamienieliną lub jednym z dziesiątków szlachetnych i półszlachetnych kryształów. A to malachit, czasami rubin, a to kość gigantycznego hipopotama sprzed dwóch milionów lat. Jak księga dziejów przekazywana przez duchy. Richard Leakey w połowie lat 70 stworzył Sibiloi National Park - po to, by chronić tajemnice Koobi Fory, by powstrzymać ewentualne próby eksploatowania tego magicznego terenu. Jego obawy jednak, okazały się do tej pory nieuzasadnione, rocznie jest w stanie dotrzeć tu, zaledwie kilkadziesiąt osób.
Na zdjęciach ( od góry):

1. Koobi Fora – obóz antropologiczny . Od kilkudziesięciu lat jest miejscem życia wypraw badawczych antropologów. Jest też miejscem naszego schronienia;

2. Prof. Richard Leaky i jego „ Chłopiec znad Jeziora Turkana” - kliknij na zdjęciu;

3. Meave Leaky (żona Richarda) i córka Luisa - kolejne pokolenie badaczy (foto agency);

4. Skamienieliny z wybrzeża Jeziora Turkana.
Każda noc w Koobi Forze jest najbardziej magiczną na ziemi. Dzięki panującej tu ciszy słychać niewiarygodne odgłosy życia sprzed milionów lat. W promieniu tysięcy kilometrów kwadratowych nie ma nic, a konstelacje gwiazd zdają się być tak blisko, że można je dotknąć ręką ....
LUDZIE ZNAD TURKANY
Bezgraniczna kamienna pustynia otacza zewsząd jezioro. W tym oceanie morderczego gorąca i braku, wbrew pozorom, wody (Jez. Turkana jest zbiornikiem zasadowym, woda nie nadaje się do picia) wydaje się, że nie może istnieć tu życie - a jednak żyją tu tajemnicze plemiona genetycznie przystosowane przez tysiące lat do alkalicznej wody jeziora, ludzie umiejący w niewytłumaczalny sposób znaleźć (odkopać) wodę w niewyobrażalnie pustynnych miejscach i inni pijący tygodniami tylko wielbłądzie mleko .....
EL MOLO
Władcy Jeziora Turkana
Tam gdzie z głębin jeziora wynurzają się kratery wulkanów i Wyspa Południowa, mieści się ojczyzna tajemniczych mieszkańców: El Molo - ludu liczącego tylko 200 osób, owianego niesamowitą tajemnicą. Jak mówi legenda potrafią chodzić po dnie jeziora i rozmawiać z krokodylami. Jeżeli ktoś chce się wykąpać w malachitowej wodzie jeziora Turkana, bezpiecznie może zanurzyć się tylko w pobliżu wioski El Molo.... przecież oni rozmawiają z krokodylami...
Ta jedna osada wodnych ludzi, od czasów pierwszej, XIX-wiecznej wyprawy, nie zmieniła się. El Molo są panami Jeziora. Żyją łowiąc okonie dochodzące do 100 kilogramów i piją silnie zasadową wodę. Właściwie nie mają konkurencji. Na jeziorze nie odbywa się żaden przemysłowy odłów ryb, a inni ludzie nie potrafią egzystować w tych warunkach. Niezrozumiałe jest jak przez całe życie można żywić się tylko rybami, popijając je alkaliczną wodą.

W wiosce jest szkoła - chociaż według naszych kryteriów to określenie jest mocno na wyrost. Nauczyciel - społecznik, amator próbuje dać dzieciom wiedzę według własnego, prywatnego programu i bardzo skromnych możliwości. Przywiezione przez nas pomoce szkolne muszą wystarczyć na wiele miesięcy.
Na zdjęciach po prawej (od góry):

1. Wioska El Molo w swym księżycowum krajobrazie;

2. Jedynym sposobem na robienie zapasu żywności - jest suszenie ryb.

3. Uczeń w szkółce El Molo
TURKANA
Plemię Królestwa Kamieni
Turkana to plemię od którego wzięło nazwę to gigantyczne jezioro. W Królestwie Kamieni opasującym jezioro od południa i wschodu - wydaje się, ze nie ma już życia. A jednak pojawiają się chaty, prymitywne, ułożone z kamieni i wyschniętych gałęzi pustynnych akacji. To Turkana, władcy kamiennego świata. Odziani w skóry i udekorowani kolorowymi naszyjnikami, twarze poważne.
Każdy dzień jest walką o przetrwanie, o wodę, która staje się celem życia, celem każdego dnia, każdej chwili. Tylko oni potrafią ją znaleźć w tej piekielnej pustyni. Turkana w poszukiwaniu wody pokonują dziesiątki kilometrów, kopią gęboko. Znajdują jej ślady w nieoczekiwanie trudnych miejscach. Zbierają wykopany, mokry piach w baweniane chusty, wyciskają wodę i ...piją. Inni ludzie nie mają żadnych szans na przetrwanie w tym oceanie suszy i gorąca.

Ich ciała zdobią skaryfikacje, ślady p o nacięciach jeszcze z okresu dzieciństwa, świadczące o przynależności do tego zamkniętego klanu. Turkana często mają na przedramionach nacięcia mówiące o zabitych wrogach. Do dzisiaj prowadzą wojny z sąsiednimi plemionami, zwłaszcza z Pokot, z którymi walczą od setek lat, zabierając sobie nawzajem wychudzone bydło. Turkana to prawdziwi i ciągle aktywni wojownicy.
Na zdjęciach po prawej (od góry):

1. Taniec Turkana;

2. Chwila zadumy w Królestwie Kamieni.

3. Nacięcia (skaryfikacje), zdobią ciała wojowników.

GABRA
Ludzie Pustyni Chalbi
Na wschód od Jeziora Turkana, aż po odległe zakątki, królują piękni pasterze. Na olbrzymich pustynnych terenach Chalbi jak zjawy pojawiają się od czasu do czasu Gabra, ludzie z innej planety. Nie do wiary, że można tu żyć!
Na zdjęciach po prawej (od góry):

1. Autor z kobietą plemienia Gabra (Chalbi Desert)

2 i 3. Piękni ludzie Gabra

Gabra, pomimo nieznośnego upału chodzą szczelnie zakryci, pędzą wielbłądy do wodopojów, często przez wiele dni, by następnie wrócić do chat, i znów wyruszyć po wodę i tak bez końca. Wędrują po galaktykach wzgórz, wydm i wyschniętych rzek. Bywa, że nie piją wody przez wiele dni, a jedynym spożywanym płynem jest wielbłądzie mleko ....
Piękni ludzie, jedni z najpiękniejszych ...
... i nikt nie wraca z Koobi Fory taki sam.
Znajdź nas na facebooku
HOME
BOTSWANA
NAMIBIA
KENIA
ZIMBABWE
LINKI